Skip links

Nie wywołuj architekta z lasu

Ten post jest częścią większej pracy i rozpoczyna nowy cykl na blogu poświęcony tematyce architektury zintegrowanej ze środowiskiem. Symbioza cywilizacji i środowiska jest zagadnieniem niezwykle istotnym dla ogółu, bliskim memu sercu i niestety trochę przespanym przez wszystkich.

Z doświadczenia

Jeszcze jako małe dziecko, słysząc pierwszy raz o studiach, wiedziałam, że wybiorę „coś ze zwierzątkami”. Nie da się ukryć, że plany się zmieniły, a ja wylądowałam na kierunku zdecydowanie bardziej ludzkim (Architektura i Urbanistyka). Jednak wakacje z okresu dzieciństwa zostawiły po sobie trwały ślad – wspomnienia o Carskim Trakcie biegnącym przez Biebrzański Park Narodowy, wypatrywanie łosi i saren wśród drzew, a w końcu podlaską wieś i kolorowe zachody słońca nad Biebrzą. Te wspomnienia mają wpływ na moją potrzebę obcowania z dziką przyrodą. Ta potrzeba zatarła się na przestrzeni lat, poprzez spędzanie czasu w mieście i przed komputerem. Jednak jakiś czas temu odnalazłam tę potrzebę na nowo i wierzę, że w każdym taka drzemie. Trzeba tylko narzędzi, żeby ją odkopać.

Kostarykańska łopata

Domek wśród drzew w lesie deszczowym Kostaryki był moim narzędziem. Architektura zespolona z dziką naturą pokazała mi to, co zatraciłam przez lata. Umożliwiła mi obcowanie z przyrodą, słuchanie cykad czy trzepotu skrzydeł kolibra, albo relaks w bujanym fotelu z książką z gekonami u boku. Wszystko to w akompaniamencie szelestu wielkich spadających liści, uginających się od naporu gęstych, choć krótkotrwałych deszczy. Spacery po lesie, gdy wypatrywałam z przerażeniem jadowitych węży, uświadomiły też jak wielką rolę pełni dom w kontekście poczucia bezpieczeństwa i komfortu. Oraz, że w takich dzikich okolicznościach przyrody dom powinien być jednak szczelny. Istotę tego zauważyłam dopiero, gdy pewnej nocy oświetliłam latarką czołową długi ogon nadrzewka kolonijnego, zwisający pod zlewem.

Pobyt w dziczy doceniłam podwójnie, gdy wróciłam do stolicy Kostaryki – San Jose. W kraju, gdzie przyroda jest piękna, a ludzie uchodzą za najszczęśliwszych na świecie zastałam najbardziej zaniedbaną stolicę, w jakiej kiedykolwiek przebywałam. Natomiast hotel, w którym się zatrzymałam nie należał do luksusowych, ale był bardzo schludny, posiadał klimatyzację, elegancką łazienkę i okno. Szybko jednak dotarło do mnie, że ten porządek i sterylność mi przeszkadzają, tęsknię za upałami, które nie pozwalały wyschnąć ubraniom, brakuje mi widoku na drzewa i wody deszczowej podczas kąpieli, a okno… wychodzi na ścianę. Śpiew ptaków zamieniłam na odgłosy z recepcji i hałas z pobliskiego gruzowiska, a wolność w ubiorze i zachowaniu ustąpiła miejsca dawnym konwenansom.

Piszę o tym, bo wiem jak wielką rolę odgrywa właśnie ta wolność, którą daje nam obcowanie z dziką przyrodą, ale zdaję sobie sprawę z tego, że człowiek potrzebuje także namiastki cywilizacji, do której już przywykł. Taką namiastkę może dać właśnie schronienie, czy też obiekt architektoniczny, który jest całkowicie nastawiony na ekologię, który szanuje otaczającą go naturę, i nie odbiera dzikości krajobrazowi.

Potrzeba bliskości z naturą

Natura odgrywa w życiu człowieka fundamentalną rolę – utrzymuje przy nim, ponieważ człowiek żywi się wszystkim, co pochodzi z natury. Począwszy od roślin, zwierząt, kończąc na wodzie. Ale możemy czerpać korzyści z natury również z bardziej psychologicznego punktu widzenia. Rzadko o tym pamiętamy, ponieważ z czasem zaczęliśmy się od dzikiej przyrody odgradzać. Indianie Ameryki Północnej wiedzieli, jak ważny jest kontakt z naturą. Ich filozofia wyrosła właśnie z tego obcowania z dzikością, nie z edukacji płynącej od cywilizowanych „białych twarzy”. Dzikie plemiona wiodły szczęśliwe życie, nie pędząc, żyjąc w zgodzie z ziemią, którą zamieszkiwali. Dziś to my moglibyśmy się od nich uczyć.

Stary Lakota wie, że serce człowieka, który jest daleko od natury, twardnieje. Wie, że brak szacunku dla żywych istot szybko prowadzi do braku szacunku dla ludzi. Dlatego wychowywał swe dzieci w bliskim związku z naturą.

Luther Stojący Niedźwiedź

Kto skorzysta?

W dużych miastach panuje w tej chwili moda na ekologiczny styl życia. Byłoby piękne, korzystne dla obu zainteresowanych stron (ziemia-człowiek), gdyby tę modę przekuć na normę. Typowy przykład sytuacji win-win. Czemu tak się nie dzieje? Może przez niewielką świadomość społeczną? The Guardian spróbował zebrać poparte badaniami korzyści pozostawania w bliskości z naturą w jednym artykule. Wymienia między innymi badania przeprowadzone na wojsku, które udowodniły, że natura zdecydowanie wyostrza nasze zmysły.

Nasza drapieżna natura uwydatnia się w umiejętności tropienia po zapachu oraz echolokacji, w której za ekspertów uważa się nietoperze. Tego typu zdolności z pewnością przydałyby się w pełnieniu obowiązków zawodowych żołnierza, czy śledczego. Nie mówiąc już, o korzyściach płynących z poprawy umiejętności zapamiętywania oraz o produktywności i większej możliwości skupiania uwagi (do 20%) dzięki tylko jednej godzinie spędzonej w otoczeniu zieleni. Również z medycznego punktu widzenia obecność człowieka w otoczeniu przyrody, niesie mu dużo korzyści. Łagodniejsze są stany depresyjne, człowiek mniej się denerwuje, jest w stanie być bardziej cierpliwym. W szpitalach szybciej dochodzi do siebie, gdy tylko ma widok na drzewa zamiast szarych ścian. Kontakt ze zwierzętami i dzika przyrodą skłania do pogłębiania więzi międzyludzkich, a także do bycia bardziej hojnym w kontekście pieniędzy. Podsumowując – pomyliłam się – mamy do czynienia nie z sytuacją win-win, ale dodając do tego gospodarkę – win-win-win.

W dzisiejszych czasach, człowiek przyzwyczajony jest do pewnych wygód – nie ma w tym nic złego. Cywilizacja dała nam wiele cudownych wynalazków, a przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Dom, budynek, architektura, a bardziej prymitywnie – schronienie – zapewniają to poczucie i te wspomniane podstawowe wygody. Jednak w rozwijaniu tego, co pozwala nam nasze życie przedłużyć, nie możemy zaniedbywać tego, co nam to życie gwarantuje. Dlatego tak ważna jest współpraca między światem ludzkim i naturalnym. Rozwój architektury i konserwacja przyrody, jako jedna nauka zapewnią dodatkowo poprawę jakości życia ludzi i otaczającego świata.

Leave a comment